Kapucyński Piknik Motocyklowy – mamy już 10 lat!

Kapucyński Piknik Motocyklowy 2017Aż chciałoby się rzec: jak ten czas szybko płynie! Mija dziesiąty rok od pierwszego w historii naszego Stowarzyszenia Kapucyńskiego Pikniku Motocyklowego. Impreza na stałe wpisała się w kalendarz wydarzeń w Lubartowie, z czego niezmiernie się cieszymy. Spójrzmy więc za siebie i zobaczmy, jak wyglądają minione Pikniki z perspektywy czasu.
Pierwszy piknik odbył się 18 października 2008 roku. I już ten pierwszy raz przyciągnął do Lubartowa liczne grono zapalonych motocyklistów oraz pasjonatów-amatorów, którzy przyszli podziwiać maszyny. Piękna pogoda, kiełbasa skwiercząca na grillu, dźwięki dobrej muzyki – to charakterystyka tego wydarzenia. Oprócz tego pasjonaci przechadzający się w tej scenerii i nieśpiesznie napawający oczy widokiem zarówno małych, niepozornych pojazdów, jak i tych ogromnych, błyszczących, których turkot niósł się daleko poza plac. Pierwszy piknik zgromadził kilkudziesięciu uczestników – obecnie liczymy ich już w setkach!

Wiele jest w Polsce imprez i zlotów motocyklistów, jednak nasz Piknik jest wyjątkowy. Od pierwszej jego edycji, centralnym wydarzeniem jest Msza Święta w intencji motocyklistów otwierających właśnie sezon. O umiarkowanie na drodze, o bezpieczne dotarcie do końca jesieni. Nie zapominamy też nigdy o tych, którym się to nie udało i dla których jedna z przejażdżek okazała się ostatnią.
Od dziesięciu lat widzimy więc niekrytą radość, zarówno motocyklistów, jak i kapłanów, z powodu pierwszych od długiego czasu spowiedzi oraz poświęcenia motocykli. Mimo że udział nie jest obowiązkowy, chętnych nie brakuje.

Poza tym cel. Nie spotykamy się przecież, aby pochwalić się, kto ma mocniejszy silnik. No, może to też…:) Jednak nadrzędnym celem tej, jak i każdej innej naszej imprezy, jest pomoc drugiemu człowiekowi. Dochód z wjazdówek, puszek noszonych przez wolontariuszy, sprzedaży pamiątkowych koszulek czy tzw. „tacy” – wszystkie te środki są przekazywane konkretnej osobie. Dziecku, dorosłemu. Potrzebującemu.

Pomogliśmy już poszkodowanemu w wypadku Patrykowi Grzegorczykowi, powodzianom, małej Julce cierpiącej na mukowiscydozę, czteroletniemu Dawidowi choremu na białaczkę, Markowi Ogórkowi, który w wypadku stracił nogę oraz czteroletniemu Pawełkowi Drozdkowi. Na tym nie koniec – chcemy i będziemy pomagać dalej – dzięki Wam!
Mamy nadzieję, że dziesiąta edycja nie będzie ostatnią oraz że społeczność, która się zawiązała i regularnie pojawia się na naszym majowym wydarzeniu, jeszcze nie raz udowodni, że jest w nas wszystkich ogromna potrzeba pomocy drugiemu człowiekowi.
Co będzie się działo w tym roku? O tym już niebawem!